Jak zorganizować pracę w domu, gdy Twoim życiem rządzą dzieci

O planowaniu i zarządzaniu czasem, sobą, zadaniami napisano i powiedziano już wiele. Żaden ze mnie guru w tej dziedzinie. Jednak pandemia koronawirusa postawiła przede mną nie lada wyzwanie. Nagle okazało się, że muszę łączyć pracę w domu z opieką nad dwojgiem dzieci, z których jedno nie mówi jeszcze po polsku. Przeżyłam to i moje dzieci też. Dziś chciałam podzielić się z Tobą moimi patentami na to, by praca w domu z dziećmi, była w ogóle możliwa. Bo uczynienie jej w pełni efektywnej, to już wyższa szkoła jazdy.

Praca w domu z dziećmi – misja specjalna

Każdy, kto ma w domu maluchy przedszkolne lub żłobkowe, albo i takie i takie, wie, że codzienność jest podporządkowana ich potrzebom. I raczej nie da się z tym walczyć. To do nich trzeba dopasować rytm dnia. Jeśli więc marzysz o tym, by przepracować w spokoju kilka godzin pod rząd – zapomnij. Chyba że masz kogoś, kto w tym czasie zaopiekuje się dziećmi. Ja nie miałam takiej opcji, więc radziłam sobie inaczej.

Wstań bladym świtem

praca w domu z dziećmi

Podobno ludzie sukcesu, wstają dużo wcześniej, żeby zadbać o swój rozwój umysłowy i fizyczny. I dzięki temu właśnie osiągają sukces. Taaaaaa, bo chyba nie mają małych dzieci.

Ponieważ z dwoma urwisami moje możliwości pracy w ciągu dnia były znacznie ograniczone, wstawałam o 6 rano, kiedy oni jeszcze spali. Miałam dzięki temu około 2 godziny na pracę w ciszy i pełnym skupieniu. Wykorzystywałam ten czas na zadania związane z moim biznesem. Starałam się nie zostawiać tego na wieczór, kiedy byłam już zmęczona i łatwiej było mi odpuścić moje sprawy, niż to, co miałam zrobić dla klientów.

Wykorzystaj na pracę każdą dostępną chwilę

Najtrudniejsze było dla mnie zwalczenie w sobie potrzeby ukończenia zaczętego zadania tu i teraz. Zanim udało mi się to osiągnąć, byłam ogromnie sfrustrowana tym, że praca nie postępuje. A to dlatego, że nawet nie zaczynałam działać, jeśli wiedziałam, że nie mam wystarczająco czasu, by dane zadanie skończyć.

Wreszcie przyszło olśnienie. Kiedy rozłożyłam sobie poszczególne zadania na mniejsze podzadania, było mi łatwiej wykorzystać każdą dostępną chwilę na to, by popchnąć pracę do przodu.

Dla przykładu: do zrobienia miałam zestaw kilkunastu grafik wraz z postami do nich. W normalnych warunkach planowałam to zadanie do zrobienia za jednym zamachem.

W sytuacji ekstremalnej, jaką jest praca w domu z dziećmi, zadanie to rozłożyłam sobie na kilka dni i każdego dnia tworzyłam po kilka grafik i postów do nich w chwili, gdy dzieci zajęły się zabawą.

Dobrze, że klient jest wyrozumiały i zleca zadania ze sporym wyprzedzeniem.

Warto jest też w odpowiedni sposób zapisywać sobie zadania. Czyli nie „zrobić grafiki dla klienta x”, tylko na przykład „zrobić 3 grafiki dla klienta x”. Tak zapisane zadanie wydaje się łatwiejsze do zrealizowania, prawda?

Planuj realnie

Nauczenie się realnego oceniania moich możliwości zajęło mi trochę czasu. Początki były trudne, bo planowałam ambitnie x zadań do wykonania, a rzeczywistość brutalnie weryfikowała moje plany. Bo „mamo, nudzi mi się, choć się ze mną pobaw”, bo „mamo jeść”, bo „mamo, on mi zabrał, zabawkę” i miliard innych niecierpiących zwłoki problemów, które należało pilnie rozwiązać.

Zmieniłam więc podejście. Zacząłem planować absolutne minimum. Tylko to, co koniecznie musi być zrealizowane danego dnia. Przy tym większe zadania rozkładałam sobie na części. Jeśli oprócz tego udało się zrobić coś więcej – fantastycznie. Jeśli nie – trudno. Starałam się dawać z siebie 100% w danych okolicznościach.

Przy okazji chciałabym polecić Ci Asanę. Jeśli jeszcze jej nie znasz, koniecznie się z nią zaprzyjaźnij. To narzędzie do zarządzania zadaniami, które pozwoli Ci uwolnić głowę od ważnych i mniej ważnych spraw do zapamiętania.

Nie bądź Zosią Samosią – deleguj zadania

I ostatni mój patent. Delegowanie zadań. Niby takie to oczywiste, a jednak my kobiety mamy z tym problem. Nie bój się prosić o pomoc. Zaangażuj do pomocy babcię i dziadka, może kogoś z dalszej rodziny, a może koleżankę lub sąsiadkę. Rozejrzyj się dookoła. Z pewnością znajdzie się ktoś, kto może Cię wesprzeć. A już na pewno część obowiązków związanych z opieką nad dziećmi i prowadzeniem domu powinien przejąć Twój partner.

Potrzebujesz wsparcia w działaniach związanych z prowadzeniem biznesu? Możesz rozważyć rozpoczęcie współpracy z wirtualną asystentką. Jeśli jesteś ciekawa, w czym może Cię ona wyręczyć, zajrzyj do mojego wpisu Wirtualna asystentka? Nigdy nie słyszałam…


Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis pomoże Ci zorganizować sobie pracę w domu z dziećmi.

Znasz kogoś, komu mogą być przydatne moje patenty? Podrzuć mu ten tekst. A jeśli okaże się, że przydałoby Ci się wsparcie wirtualnej asystentki, zapraszam Cię do kontaktu. Z przyjemnością odpowiem na Twoje pytania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *